środa, 16 kwietnia 2014

Ule dziadka Władka

Pszczoły to niesamowite stworzenia, bardzo pracowite i do tego altruistyczne. Żeby wyprodukować 1 litr miodu, muszą pokonać dystans równy długości naszego, ziemskiego równika - czyli, zaledwie 40 000 km.

Kiedyś, pewien "Ktoś" poprosił mnie, abym coś ciekawego powiedział o pszczołach, gdy ten (nazwijmy go roboczo Gienek) zrobił się głodny i wyjął słoik z miodem. Gienek to postać unikalna, ale nie wyjątkowa. Takie "unikaty" zdarzają się masowo. Posiada on profil w serwisie społecznościowym, na który wrzuca swoje zdjęcia do połowy nagie (dziewczyny, studzę euforię: od pasa w górę!). Zdjęcia te, Gienio robi z rąsi na tle swojego samochodu, znanej niemieckiej marki, z przyciemnianymi tylnymi szybami i podpisem pod zdjęciem: ja i moja "Beta". Chyba stwierdził, że nikt go nie rozpozna. Samochodu też. Trudno jest rozpoznać markę samochodu, gdy przyciemni się szyby. Przerwałem swój wywód o tych latających owadach w momencie, w którym Gienek zaczął zjadać... nie, pożerać pieczywo z masłem, w pośpiechu smarując kolejną kanapkę miodem i rozlewając po stole:

- Wiesz ile pszczoła musi się napracować, żeby wyprodukować 1 litr miodu?! - mówię oburzony widząc, co czyni.
- He, no ile? - pyta mnie zupełnie zadowolony.
- Dystans równy 40 000 km! - odpowiadam nieco poirytowany.
- He, tyle to ja robię w ciągu roku.
- Pieszo? - pytam retorycznie...
- Nie, samochodem, he, he.

Nasza pasieka, to obecnie dwa ule. Dwa zwyczajne ule. Ule jak ule, nic w nich nadzwyczajnego. Z wyjątkiem... nowych trzech - wyjątkowych. Może nawet nadzwyczajnych. Na pewno nadzwyczajnych. Nic zwyczajnego nie zwróciłoby uwagi innych pszczelich fachowców do tego stopnia, że zaczęli masowo składać nam wizyty, żeby móc podziwiać to unikalne zjawisko.

Wszystkiemu winien jest dziadek Władek oraz jego ręce, pędzel, farba i nożyk do tapet. Wprawdzie można mnie posądzić o współudział w tym przedsięwzięciu, na prośbę samego pomysłodawcy, ale mówię o tym nieoficjalnie - rzecz jasna. Mówią na niego dziadek Władek z powodu jego wieku, ale czy to jest jedyny powód? Tego nie można być do końca pewnym. No bo skąd dziadek Władek wpadł na taki pomysł, gdzie szukał i gdzie znalazł natchnienie? Na co komu Bubu, Yogi czy pszczółka Maja? Pszczołom?! Chyba, że Maja służy im za jakiegoś pszczelego bohatera. Wzór do naśladowania, który pszczoły czczą i wielbią, a my nic o tym nie wiemy. Ale, Yogi i Bubu?! To, co przychodzi mi do głowy obraca się wokół tajemniczej energii z kosmosu lub z jakiejś nieodkrytej jeszcze planety, która przekazała dziadkowi tajne informacje, jak np.: "będziesz miał wnuka." Bynajmniej, ja na ten temat nic nie wiem, bo mi współautorka tego bloga nic nie mówiła. Mam jeszcze dwóch braci, ale pierwszy też mi nic nie mówił, a drugiemu nie wolno. To znaczy wolno, ale księdzu nie wypada.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz