środa, 9 kwietnia 2014

Wiosna w ogrodzie

Śmiało mogę przyznać, że zimy w tym roku nie było. Mogę za to również powiedzieć, że wiosna jest już u nas pełną gębą. Przedwczoraj 17 st. C, wczoraj 21 st. C. Dzisiaj po południu nieboskłon błękitny, gdzieniegdzie obłoki chmur a słońce ogrzewa niemal całą swoją mocą.

Początek wiosny to zawsze radość. Żywy zielony zaczyna przysłaniać żółty i szary. Zaczynamy drobne prace w ogrodzie: porządkujemy po zimie więkoszość tej flory, która jest szara, żółta, wysuszona, krucha i łamliwa. Na kawałku ziemii przeznaczonym pod uprawę, siejemy i sadzimy nasiona i warzywa. Zanim wykonamy tę czynność, nasz dobry sąsiad przy pomocy ciągnika oraz narzędzia zwanego groźnie kultywator (montowany z tyłu ciągnika stelarz z kilkoma haczykami oraz wałkami na końcach), spulchnił i skruszył ziemię oraz częściowo zlikwidował chwasty. Żeby wykonać pracę dokładnie, to po tej czynności (przy wykorzystaniu grabii) zrobiliśmy to samo co kultywator tylko, powiedziałbym, szczegółowo. Następnie zabraliśmy się do sadzenia cebuli i siania np. marchewki, pietruszki itp. Chyba nie znajdę osoby, która wątpi, że smak warzyw z ogródka jest wspaniały: "pełny i prawdziwy". Nie wspomnę o walorach ekologicznych.


Ogólnie polecam Wam gorąco uprawę własnego kawałka ziemii, bo jest przy tym niemało zabawy a radość z owoców, które rodzi ziemia, jest przeogromna. To także radość ze wspólnego "bycia" i dążenia do wspólnego celu. To również powrót do przeszłości, kiedy rozmowy międzysąsiedzkie podczas tego typu prac, były nierzadko jedynym sposobem wymiany doswiadczeń, informacji o świecie, a także plotek i ploteczek. Szczegółowo mówi o tym Ferdinand Tönnies w koncepcji "Gemeinshaft".

PS pierwsze prace w naszym mikro ogródku (bo mamy dwa: duży i mikro) zaczęliśmy już w marcu. Dzięki wystarczająco wysokiej temperaturze mamy pierwsze efekty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz