sobota, 3 maja 2014

Psie serce

Psie serce, to jedno z najwierniejszych na tym świecie. Mogę to powiedzieć z ręką na własnym sercu.

Własnego psa jeszcze się "nie dorobiliśmy", ale historia, którą za chwilę opowiem, stanowi jeszcze większy dowód na to, że psia miłość jest "na zawsze" i "pomimo wszystko".

Mieszka w sąsiedztwie pewien pies. Chociaż nazywa się inaczej, wołamy na niego z radością Ryjek. Swoim długim ryjkiem przypomina bajkowego Ryjka (bohatera pewnej bajki).

Początki tej przyjaźni, jak każdej innej nie były...
... takie proste. Ryj  był całkiem nieufny i podejrzliwie nas obwąchiwał. To była zima, dosyć mroźna i obfitująca w opady śniegu. Spacerowaliśmy sporo, a Ryjek włóczył się za nami. Czasem zdarzyło nam się mieć w kieszeni coś smacznego. Dzieliliśmy się tym z wiecznie głodnym psiakiem. Ten, kiedy już trochę nasycił głód, wykopywał w śniegu sporych rozmiarów norę. Chował w niej resztę swojego przysmaku i zakopywał to, zasuwając wejście do nory swoim długim ryjem. I to jest drugi powód, dla którego Ryjek został Ryjkiem.

Pies z sąsiedztwa, ale przyjaźń z nim, prawie jak z własnym psem. Prawie, bo nikt przecież nie jest tak ważny jak "Pan". Ale...

Ale... gdy wracamy wieczorem do domu, rzadko kiedy nie wita nas ciepło swoim długim ryjkiem i kudłatym ogonem. Rzadko, ale zdarza mu się iść w "baciarkę" na wieś i tęskno spoglądając stać pod jakimś płotem. Bo tam akurat mieszka ta właśnie, w tym momencie najważniejsza. Psie serce, potrzebuje czasem drugiego psa, a raczej suczki ;)

A ja mam cichą nadzieję, że kiedyś, gdy zamieszka z nami nasz własny pies, będzie taki właśnie, jak ten z sąsiedztwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz