środa, 14 maja 2014

Spotkanie z menelem, słowem w słowo

Chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa - nigdy. Chłop, choć związany ze swoją wsią i ziemią, czasem do miasta pojechać musi. Są przecież rzeczy, których na wsi nie kupi, więc musi udać się do jakiegoś większego sklepu, który wkoło wszyscy nazywają marketem.


Odwiedził chłop pewien market, którego hasło przewodnie mówi, że nie ma takiego dnia, w którym ceny byłyby wysokie. Technika, którą wieś już zna, ale której jeszcze nie ma i chyba długo mieć nie będzie, przywitała mnie zamaszyście, automatycznie otwierając przede mną szklane drzwi. Pomyślałem, że jakbym sobie takie zamontował w domu, to pół wsi zbiegłoby się w 10 minut, w pośpiechu porzucając swoje obowiązki. Nieważne. Wchodzę. Drzwi zamykają się za mną, a przede mną i obok mnie wyrastają regały. Na przeciwko sklep mięsny. Na lewo warzywniak. Na prawo piekarnia. O, piekarnia. Żołądek przesłał mi tajną informację, żebym podszedł do piekarni. To podszedłem. Moją uwagę, wbrew woli żołądka, przykuł menel przy tym stoisku. Prawdopodobnie otrzymał tę samą tajną informację, z tą różnicą, że nadawcą komunikatu był jego własny narząd. Tzn. jego żołądek mówił mu to samo, co mój.

Przy stoisku z pieczywem, wywiązała się między nami dyskusja. Jako, że zwykle szanuję stworzenia, które dzielą ze mną przestrzeń, tak i menel również zasługuje na szacunek albo nawet "szacuneczek", panie kierowniku. Widząc, scenę wyjętą z horroru lub, co najmniej, z mojego koszmaru, patrzę z przerażeniem jak Menel swoimi gołymi, brązowymi rękami przegląda i przerzuca po kolei bułki. Ta za jasna - sobie myśli, ta też, i ta również. Myślę, jakiś koneser, chyba. Coś, jednak we mnie pękło i oburzenie sięgnęło zenitu.

- Musisz, po kolei wszystkie bułki macać?! - wybuchłem oburzony.
Na co menel odpowiada grzecznie: 
- Prosię pana, ja wśistkich nie, ja tilko niektóre.

PS Okazało się później, że jednak istnieje między nami jeszcze jedna różnica: do bułki, mój bohater kupił wino, jak mawiają szyderczo: rocznik - wtorek.

2 komentarze:

  1. Witaj :). Menel, ale grzeczny. I bułki nie wszystkie pomacał. A mnie pewnego razu nieźle oberwało się od nobliwej paniusi za zwróconą uwagę żeby nie macała pieczywa gołymi rękami bo obok wiszą rękawiczki foliowe przeznaczone do tego celu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzy mi się to z pewnym menelem w sklepie "u Borta" :)

    M: daj pani wino...
    S: 4,50zł
    M: nie, nie to - daj pani to lepsze... - pokazując palcem
    S: 5,30zł

    OdpowiedzUsuń