poniedziałek, 2 czerwca 2014

O chłopcach: Galumphando na Wrak-Race - męskim okiem

Mały chłopiec na pytanie "kim chciałbyś zostać, jak będziesz duży" odpowiedział, że kierowcą autobusu (jak jego tata). Ale czy chłopiec wtedy marzył o byciu kierowcą rajdowym? Marzył. Każdy chłopiec marzy, a że mężczyzna, nawet jak ma Xdziesiąt lat, gdzieś w głębi serca dalej jest chłopcem, to marzenie go prześladuje. Chodzi za nim jak cień. Nie może się go pozbyć, co najwyżej może zgasić światło, zasłonić okna, ale tylko na chwilę. Prędzej czy później musi wyjść z ciemności.

[pół roku wcześniej...] 


Zbliżają się święta. Okres przedświąteczny to czas przygotowania prezentów. Pewien duży chłopiec, który bardziej marzył o lataniu, niż o "rajdowaniu" wpadł na pomysł, aby spełnić marzenia dwóm (sobie bliskim) chłopcom - najmłodszemu i najstarszemu członkowi rodziny. Wziął sprawy w swoje ręce, zgłosił załogę kierowca + pilot do udziału w rajdzie i zgłoszenie pozostawił świątecznej "gwiazdce".

[25 maj 2014 - czyli pół roku później]

Niedziela. Wczesne wstawanie w niedzielny poranek, nie należy do najprzyjemniejszych. Wszystko w pośpiechu: ubieranie, śniadanie, pakowanie potrzebnych narzędzi i...w drogę! Po ok. dwóch godzinach jazdy jesteśmy na miejscu. Katowice. Tor przygotowany na wyścig. Jest nas czworo. Dwóch kierowców i dwóch pilotów. Musimy dokonać rejestracji naszych drużyn i wybrać maszyny. Mamy do dyspozycji dwa samochody: Opel Astra 1.4 oraz Ford Fiesta 1.2 (turbo). Oczywiście z rzeczywistością "turbo" nie miało nic wspólnego. To tylko nasza wyobraźnia. Załoga numer 1 w samochodzie Opel, to kierowca dziadek Władek oraz jego pilot (licencjonowany pilot lekkich statków powietrznych) - czyli załoga "Yogiego". Załoga numer 2 w samochodzie Ford w składzie: kierowca Kamil oraz pilot, a właściwie pilotka Kinga - załoga "Bubu" lub Galumphando. Losowanie sprawiło, że na sześćdziesiąt startujących załóg mieliśmy numery startowe 26 oraz 27, co powodowało, że ścigaliśmy się w tej samej dywizji. Uzupełniliśmy płyny, ozdobiliśmy auta wizerunkami Bubu i Yogiego. Fiesta dodatkowo otrzymała naklejki z logiem PKS i napisem: "ostra jazda bez trzymanki".

Ustawiamy się na linię startu. Drobna przepychanka pomiędzy kierowcami (pozostali kierowcy trochę się niecierpliwili, próbując zająć lepsze miejsce). Niepotrzebnie, ponieważ wylosowany numer startowy powodował określone miejsce na starcie. Zakładamy kaski, zapinamy pasy i....3,............2,.......(ryk silników)...1, START! Ruszyliśmy. III Dywizja składająca się z 12 samochodów rozpoczęła XII rajd Wrak-Race Silesia. Dwanaście samochodów przeznaczonych na złom, ale jeszcze na chodzie, za chwilę dokona ostatecznego unicestwienia, zanim trafią na żyletki. Przed nami pół godzinny rajd na torze, na którym wygrywa ten, który: po pierwsze dojedzie do mety, a po drugie zrobi więcej okrążeń, niż jego przeciwnicy. W związku z tym trzeba odpowiednio dobrać strategię, aby zrealizować te dwa punkty. Nie zawsze wygrywają Ci, którzy jeżdżą najszybciej. Niektórzy kończą swoje zmagania po przejechaniu pierwszego okrążenia.

Załoga Galumphando ustaliła strategię "wolniej, ale do mety", co w rezultacie dało jej 4. miejsce. Załoga Yogi, jeździła nieco dynamiczniej, co spowodowało lepszy wynik i udział w półfinale, ale jednocześnie duże uszkodzenia. Chłodnica, która uległa uszkodzeniu została usunięta z auta. Połączyliśmy rurę wchodzącą do chłodnicy z rurą wychodzącą i Astra z włączonym ogrzewaniem na tzw. full ruszyła do kolejnego etapu. W półfinale załoga Yogi startowała z ostatniego miejsca i dzielnie walczyła z pozostałymi zawodnikami, wyprzedzając ich po kolei. Niestety, po kilku okrążeniach uległ awarii przewód paliwowy, wyciekło paliwo i zawody zakończyły się także dla Dziadka i jego pilota. Przynajmniej do następnego Wrak-Race.

Samochód na Wrak-Race nie jest wyposażony w żadne zabezpieczenia typu "klatka", która chroniłaby załogę. Nie jest (zresztą) potrzebna, bo prędkość na zawodach nie przekracza 70 km/h. Tor jest tak przygotowany, aby był bezpieczny. Jeśli ktoś zna grę pt. "Destruction Derby", to wrak-race nieco ją przypomina. Zabawa jest tym przyjemniejsza, że nikt z nas nie martwi się rysami na karoserii, a o wgnieceniach nie wspomnę.
video












1 komentarz:

  1. Hihiha! się uśmiałem, no i pomysł z najwyższej półki. Wrrrrr(świstturbo)rrrrrrrespekt

    OdpowiedzUsuń