czwartek, 10 lipca 2014

Perła też kula

Raz, wędrując wzdłuż rzeki, od mostu
Minął mnie pewien jegomość, chyba, średniego wzrostu
Facjatę miał miłą, choć pełną zarostu
Włos czarny, zadbany, rzekłbyś nawet, że dobrze ubrany
Oczy błyszczące, krok dziarski, młody,
Pod nosem dziki wąs, przy uszach bokobrody

Zdarzyła się chwilę potem
Rzecz godna uwagi
Wysypały się pewnej Pani
Z siateczki szparagi

Szparagi sprawa nawet błaha,
Lecz zaczątek miłości
Przechodnia i pewnej Pani,
Możecie zazdrościć
Miłości takiej jak świat światem nie było,
Z tym, że on był szczupły,
A ona... otyłą.

I oto zrodził się problem, nie powiem, że błahy,
Powodował on u tej Pani frustracje i fochy,
Poczucie nieszczęścia zgniotło smak słodkiej miłości,
Aż w końcu na widok Pani Pan dostawał mdłości.
Bo nie można przecie wkoło znosić narzekać i złości,
Choć kochał jej kształty, fale i krągłości,
Pani wciąż je krytykowała nie szczędząc złośliwości.

Morał więc z tego taki:
Kochaj siebie jakim jesteś, bo jesteś pięknym, właśnie takim!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz